piątek, 11 marca 2016

Ale strach - ten sam


Na wieczornym spacerze z psem, mówię "dobry wieczór" mojemu sąsiadowi z podwórka, niejakiemu Marysi.
- O, cześć, kochaniutka, co tam u ciebie, jak zdrówko, wszystko dobrze? Bo dobrze nie jest, ten świat niedługo pierdolnie, ja ci to mówię. A nie boisz się tak po nocy chodzić? Hołota prze naprzód, nic ich nie powstrzyma, tylko patrzą, komu w łeb dać, albo i gorzej, kary na nich nie ma, a ty się, człowieku, bój. Ten napad, co był tam w bok od Odyńca, to mówię ci, kochaniutka, strach tamtędy chodzić.

- Jaki napad? Nic nie wiem, kiedy to było?
- 50 lat będzie, ale strach - ten sam. A kary znikąd.



Marysia już się pojawił na tym blogu. A nawet dwa razy. Klik klik w kolorowe linki, jeśli ktoś ma chęć.

1 komentarz:

  1. No, strach jest! Tak samo jak węgiel bez kwitu wozić.

    OdpowiedzUsuń

jeśli komuś się chce, proszę o komentarz, będzie mi miło